Archiwa tagu: Artykuł

Jak rozmawiać z dzieckiem o przemijaniu i śmierci?

Jak rozmawiać z dzieckiem o przemijaniu i śmierci? Dlaczego niektórzy rodzice ukrywają informacje o odejściu kogoś mu bliskiego? Jak wytłumaczyć dziecku, że bliska osoba nie żyje i czego należy unikać? O tym rozmawiamy z Sabiną Zalewską – filozofką oraz ks. Markiem Dziewieckim – psychologiem. Ponadto w programie rozmowa z Elżbietą Ruman – dziennikarką, propagatorką medycyny według terapeutki, wizjonerki, św. Hildegardy z Bingen.

http://abc.tvp.pl/36864263/18-kwietnia-odc-79

 

O rozwodach i przemyśle rozwodowym w Polsce

STARCIE CYWILIZACJI (odc.191/1) – CZY W POLSCE MAMY JUŻ PRZEMYSŁ ROZWODOWY ?

Miałam zaszczyt zostać zaproszona do programu, którego temat bardzo mnie frapuje. Jako pracownik/terapeuta poradni Dewajtis często spotykam się z skonfliktowanymi parami, które stają często przed pytaniem: Czy powinniśmy się rozwieść? W programie postawiono pytania:

Kto zarabia na rozwodach? Dlaczego adwokatom opłaca się skłanianie ludzi do rozwodów? Czy państwo może coś na to poradzić? Polska ma jeden z najwyższych wskaźników rozwodowych w Europie. W miastach rozpada się 43 procent małżeństw, a wszystko to w sytuacji, gdy Polacy deklarują małżeństwo i rodzinę na czele swoich priorytetów. Dlaczego tak się dzieje? I kto na tym zarabia, a kto traci? Czy coś można na to poradzić? O tym w programie „Starcie Cywilizacji” w Telewizji Republika.

Cz. 1

Cz. 2

„Jaki jestem?”: warsztaty w Społecznym Gimnazjum Doliny Strugu w Chmielniku

11.02.2016 przeprowadziłam warsztaty pt.: „Jaki jestem?”  w  Społecznym Gimnazjum Doliny Strugu w Chmielniku.20160211_122227

Tak na swojej stronie opisała to szkoła: „11 lutego mieliśmy przyjemność przekonać się, jak psychologia działa w praktyce. Stanęliśmy przed szansą poznania samych siebie. Na warsztatach psychologicznych przygotowanych przez specjalistkę  mogliśmy nazwać swoje predyspozycje i dowiedzieć się, jakie mamy mocne i słabe strony.”20160211_123100

Było to bardzo ciekawe doświadczenie.

Wiek gimnazjalny często określany bywa jako okres „burzy i naporu”. Chociaż wielu
14, 15 latków dojrzewa fizycznie i wygląda na starszych i dojrzalszych niż są w rzeczywistości, to większość z nich
pozostaje niedojrzała emocjonalnie, umysłowo i moralnie. Bardzo często dorośli widząc rozwinięte fizycznie ciała, oczekują od nastolatków więcej niż są oni w stanie dać.
Podczas okresu dojrzewania młodzież przechodzi ponowne narodziny. Wraz z odmienionym ciałem pojawia się możliwość nowej tożsamości – wszystko jest możliwe. Te nowe narodziny wywołują pewne zamieszanie, frustracje, stres.
Ważne jest aby młodzież:
– rozwijała pozytywne poczucie ja i swoich własnych możliwości;
– zrozumiała znaczenie dalszego uczenia się;
– zrozumiała na czym polega presja rówieśnicza i potrafiła się jej przeciwstawić;

– poznała źródła pomocy ze strony kolegów i innych osób.

20160211_123223Jest to okres, w którym dokonuje się ciekawa przemiana orientacji życiowej. Do tej pory ważny był autorytet matki, ojca, księdza, nauczyciela. A teraz młody człowiek będący na granicy między dzieciństwem a dorosłością, chciałby przejąć odpowiedzialność za jakieś obszary życia. Próbuje to zrobić „po swojemu”, często błędnie. Gdy błędy zostaną mu wytknięte, zaczyna uciekać od świata dorosłych. Jeśli mówimy o „konflikcie pokoleń”, to największe jego nasilenie przypada na ten okres. Są tego dwa powody:
1) sami młodzi ludzie się zmieniają,
2) ich rodzice się nie zmieniają.
Rodzic traci autorytet, bo największym autorytetem staje się telewizja, gangi, grupa rówieśnicza (niekoniecznie dewiacyjna). 20160211_130014

Najważniejszą wartością dla nastolatka jest wolność, chce robić to, co chce, na co ma ochotę, nie lubi, kiedy się nim kieruje. Młody człowiek „walczy” o swoją wolność. Czyni to w znany mu sposób: krzykiem, kłótnią, ucieczką z domu, łamaniem norm. Nie kłóci mu się to z odpowiedzialnością za własne czyny. Chce korzystać z przywilejów dorosłości, nie odpowiadać za błędy.

20160211_130316Najbardziej istotne, dla młodego, dojrzewającego człowieka jest dążenie do tożsamości, wypromowanie swojego własnego „ja”, tego, że „jestem kimś”. Jeżeli młody człowiek nie będzie miał własnego poczucia tożsamości, to nigdy nie będzie dojrzały. Jakże często, rodzice chcą mieć grzeczne, poukładane dziecko, które wykonuje, co mu się każą, a młody człowiek buntując się walczy o swoją tożsamość. Mówiąc o tożsamości, znów pojawia się problem wartości, z którymi nastolatek się identyfikuje. Są wartości, o które trzeba walczyć, „zapalić” młodych ludzi do nich. A wtedy cała energia, która w nich jest, zostanie wykorzystana dobrze. I nie należy tej energii tłumić, przekreślać, gdyż pozostaną wtedy zbuntowanymi. Fiksacja w okresie fazy rozwojowej, prowadzi do ciągłego buntu. Ci ludzie nie osiągają własnej tożsamości.

20160211_130550

Z badań Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego, prowadzonych pod opieką dr Anna Kacperczyk wynika: „Najwięcej badanych gimnazjalistów, bo ponad 43% odpowiedziało,że swoje relacje z rodzicami ocenia jako „dobre”. Niewiele mniej, bo blisko 42% gimnazjalistów odpowiedziało, że ocenia je jako „bardzo dobre”. Odpowiedź „poprawne” zaznaczyło 12,4% badanych, natomiast tylko 8 gimnazjalistów oceniło swoje relacje z rodzicami jako „złe”. Taki rozkład odpowiedzi pozwala na stwierdzenie, że zdecydowana większość badanych gimnazjalistów pozytywnie ocenia swoje relacje z rodzicami (opiekunami). Chcąc dowiedzieć się czy istnieje związek oceny relacji z rodzicami ze sposobem spędzania wolnego czasu, zbadaliśmy zależność między tymi zmiennymi.”
Rzadko miewam do czynienia z tą grupą wiekową. Doświadczenie to było niezwykłe i mam nadzieję je powtórzyć.

Samotność i osamotnienie. Spojrzenie współczesnym okiem

Moją ciekawość zagadnieniem wzbudził Jan Szczepański pisząc w  książce „Sprawy ludzkie” [Warszawa, Czytelnik 1978]: sio

„Ludzie boją się osamotnienia i samotności, którą z nim identyfikują. Boją się jej zwłaszcza ludzie współcześni, wychowani w cywilizacji technicznej, która ich świat zewnętrzny zabija hałasem motoryzacji, wrzawą tranzystorów, nieprzerwanymi programami telewizyjnymi, szumem stadionów, masowych rozrywek, organizowanej turystyki – byle nie pozwolić człowiekowi zostać samemu chociaż przez chwilę z sobą samym. Dlatego ten lęk przed zostaniem z sobą samym, chociaż przez chwilę bez rytmu muzyki, bez echa jakiejkolwiek wrzawy, jest charakterystyczną cecha współczesności. Cisza i milczenie wywołują natychmiastowe poczucie pustki, nudy niepokoju.”

Po przeczytaniu tego fragmentu zaczęłam obserwować rzeczywistość i zauważyłam, że ludzie z jednej strony potrzebują samotności z drugiej boją się jej. Zakładamy słuchawki, słuchamy muzyki idąc ulicą, jadąc autobusem. Odcinamy się od rzeczywistości. Nie robimy tego, aby pobyć z sobą, lecz po to by zagłuszyć pytania, które w takiej samotności się rodzą: Jaki jestem? Co jest dla mnie ważne? Co chcę w sobie zmienić?  Boimy się takich pytań. Boimy się odpowiedzi na nie, bo mogą być niezgodne z naszymi oczekiwaniami.  Może się okazać, że nie jesteśmy takimi dobrymi ludźmi, jakimi chcielibyśmy być.

Dla lepszego zrozumienia tych zagadnień ważne jest odróżnienie pojęć samotności i osamotnienie. Bliskie jest mi rozróżnienie którego dokonał Jan Szczepański:

„Odróżnijmy osamotnienie i samotność jako dwa różne stany i postacie ludzkiego bytowania, chociaż są one bardzo często utożsamiane, a przejawy i skutki osamotnienia są bardzo często przypisywane – mylnie – samotności. Określając najogólniej różnicę między tymi dwoma stanami egzystencji ludzkiej, powiedziałbym, że osamotnienie jest brakiem kontaktu z innymi ludźmi oraz sobą samym, samotność natomiast jest wyłącznym obcowaniem z sobą samym, jest koncentracja uwagi wyłącznie na sprawach swojego wewnętrznego świata.”

„Osamotnienie może więc być także wynikiem niemożności schronienia się w samotności swojego wewnętrznego świata, jeżeli nie uczyliśmy się żyć i działać w tym naszym wewnętrznym świecie. Są ludzie żyjący tylko w świecie zewnętrznych rzeczy, i innych ludzi. Nie interesują się wewnętrznym odpowiednikiem świata zewnętrznego, pozostawiając go wolnej grze popędów, odczuć, zracjonalizowanych aktów świadomości już tak zautomatyzowanych, że prawie bezwiednych. Nie pielęgnując tego świata wewnętrznego, skazujemy się na alternatywę pełnego zaangażowania w świat zewnętrzny albo na pustkę przemijania w czasie bez treści.”

Obserwujemy jak nasze miejsca pracy, instytucje państwie zamieniają się w korporacje z właściwymi im zasadnymi porządkami. W korporacji jednostka się nie liczy. Jest jedynie trybem w maszynie. Najważniejsze jest dobro KORPORACJI/INSTYTUCJI. Zmienia się narracja ludzi: pracuję dla dobra instytucji. Nie jak kiedyś pracuję dla dobra ludzi w instytucji. Powiedziałby ktoś, to jest to samo. Niestety nie. W korporacji nie ma bliskich relacji międzyludzkich. Musisz pracować z innymi, ale w rezultat być sam. Samotność ta jest drogą do osamotnienia. Korporacja nie zależy, by jednostka interesowała się rozwojem swojego świata wewnętrznego. Budowała swoją tożsamość , dojrzałą, zwartą, refleksyjną. Korporacja dba, by w centrum zainteresowania ludzi znajdował  się świat zewnętrzny z całą jego powierzchownością.  Dzięki temu możemy poświęcić się całkowicie i bezwarunkowo DOBRU KORPORACJI/INSTYTUCJI. Nie zajmując się rozwojem własnym.

Jeśli uciekniemy od samotności, możemy dostać się w okowy osamotnienia. Jeśli nie zadbamy o samotność, jako przestrzeń do własnej refleksji to, jak pisze Jan Szczepański stworzymy przestrzeń niedorozwoju świata wewnętrznego: „Osamotnienie wynika więc z niedorozwoju świata wewnętrznego, z braku porządku, w którym tworzymy dla siebie samych inny niż zewnętrzny rytm istnienia, inne miary wartości, i w którym jesteśmy wolni od klęsk, upokorzeń, tryumfów, wynikających z kontaktów z innymi ludźmi, mierzenia się z innymi, niesienia im pomocy czy konfrontacji z nimi, Jest to także świat wolny od cierpień zadawanych nam przez innych ludzi.”

Smutna jet dla mnie obserwacja, że uczelnie wyższe, uniwersytety zamieniają się w korporacje. Ostatnia ostoja wolnej myśli przekształca się. Szkoda. Może to jednak znak czasu.

Dla mnie ważne jednak będzie, by kształtować własne wnętrze, żyć w zgodzie z samym sobą i rozwijać przestrzeń wewnętrzną.   „Traktuję samotność jako konieczność życiową. Umożliwia bowiem okresowe „powroty do siebie”, „odnajdywanie siebie”, „powroty do źródła” siły życiowej i możliwości działania w świecie zewnętrznym.”